Mały przegląd stoków i nartostrad w Zakopanem

Mroźna i śnieżna zima to czas, kiedy przyroda zapada w głęboki sen, więc absolutnie nie ma powodu, by swój tryb życia zmienić na intensywniejszy… Nic bardziej mylnego! Kiedy solidna warstwa białego puchu pokrywa górskie zbocza, to dla miłośników aktywnego wypoczynku doskonała okazja, by udać się na urlop do naszej górskiej stolicy. Zakopane i jego najbliższe sąsiedztwo bardzo dobrze wykorzystuje dogodne warunki naturalne, dzięki czemu amatorzy białego szaleństwa mają do wyboru mnóstwo ośrodków narciarskich, by realizować swoje sportowe hobby. Albo dopiero zacząć swoją przygodę z jazdą na nartach i/lub snowboardzie.

Wbrew pozorom w Zakopanem stoki przyjazne początkującym narciarzom stanowią przytłaczającą większość. Na przykład takie Lipki - dwie trasy o długości 170 oraz 200 metrów, dwa wyciągi orczykowe, ratraki, armatki, oświetlenie, wypożyczalnia sprzętu… Wszystko brzmi zachęcająco, dla zapaleńców w sam raz na rozgrzewkę pierwszego dnia, gdyby nie niemal płaski stok - różnica poziomów na trasie wynosi ledwie dwadzieścia metrów. Nic dziwnego, że większość zjazdowiczów stanowią tutaj maluchy oraz ci, którzy przeczepiają deski do nóg pierwszy raz w życiu.

Bardzo podobną charakterystykę ma trasa przy wyciągu “Gigant”, wytyczona w bardzo bliskim sąsiedztwie zakopiańskiej skoczni narciarskiej - 181m długości, średnie nachylenie wynoszące 11,5%. Dla tych, którzy już nie wywracają co trzy kroki to łatwizna. Za to dla nowicjuszy łagodne wprowadzenie. Ośrodek posiada też ciekawą alternatywę dla jazdy na nartach - tor snowtubingowy. Zjazd po śnieżno-lodowej rynnie na dmuchanym kółku to świetna zabawa, z której ucieszą się nie tylko dzieci.

Symbolicznym krokiem naprzód w kierunku bardziej zaawansowanego narciarstwa będą stoki na Antałówce. Jeśli ktoś nie lubi jeździć z miejsca na miejsce i chciałby mieć parę łatwych, ale różniących się nieco charakterystyką i poziomem trudności tras, prawdopodobnie najlepszym wyborem będzie Centrum Szkoleń Narciarskich Nosal, gdzie pracuje aż 5 wyciągów. Narciarze poszukujący najdłuższej trasy stricte dla wciąż szkolących się zjazdowiczów, powinni zainteresować się Kalatówkami i tamtejszym 450-metrowym wyciągiem orczykowym.

Właściwie wszystkie zaprezentowane do tej pory centra zimowych sportów i zabawy to małe, bardzo kameralne ośrodki. W całym Zakopanem podobnych im miejscówek jest co najmniej kilkanaście. Średnio zaawansowani narciarze oczywiście mogą po nich jeździć, ale na osiąganie większych prędkości i poważniejsze wyzwania, wywołujące przyjemny strzał adrenaliny, raczej nie mają co liczyć. Takich rzeczy trzeba poszukać na większych stacjach.

Takich jak np. Polana Szymoszkowa. Niby tylko dwa wyciągi, ale za to jakie: większa kolejka linowa wjeżdża pod samą Gubałówkę, a stok ma ponad 1,3km. To gwarantuje solidną dawkę wysiłku. Odpocząć można wjeżdżając znów do góry - taka przejażdżka trwa 6 minut, zabierające maks. 6 osób jednocześnie kanapy są nie tylko bardzo wygodne, posiadają specjalną kopułą osłaniającą przed wiatrem i opadami. Druga z tras Polany Szymoszkowej jest znacznie prostsza, ma ok. 400m długości. Na jej uboczu wytyczany jest specjalny KidsPark, gdzie dzieciaki (oraz kompletnie “zieloni” w temacie) mogą bezstresowo poćwiczyć podstawy pod okiem instruktorów.

Bardziej rozbudowany jest Ośrodek Narciarsko-Rekreacyjny Harenda, latem zmieniający się w rowerowe centrum downhillu i innych ekstremalnych konkurencji kolarskich. Zimą pracuje tutaj 6 różnego typu wyciągów, najdłuższy z nich - kolej krzesełkowa na 4 osoby naraz - ma 550m długości. Niby niewiele, jednak stoki są tutaj całkiem strome. Dlatego kręte trasy wytyczone ze szczytu mają nawet kilometr. Na Harendzie zaplanowano trzy krótsze (100-500m) warianty dla raczkujących narciarzy, dwa co najmniej solidne dla jeżdżących pewnie i jeden bardzo trudny.

Niekwestionowaną perłą w narciarskiej koronie Zakopanego są nartostrady wokół Kasprowego Wierchu, powszechnie uważane za najtrudniejsze - a zarazem najlepsze - w całej Polsce. Główne trasy są cztery, a każda z nich posiada kilka różnych wariantów. Dwie prowadzą przez Dolinę Goryczkową, dwie przechodzą przez Halę Gąsienicową. Można zjechać na sam dół do Kuźnic i znowu wsiąść do słynnej kolejki linowe, albo zatrzymać się wcześniej i wrócić na szczyt dzięki wyciągowi krzesełkowemu - większą przepustowość ma ten na Hali Gąsienicowej. Długość zjazdu? Od 1200 do ponad 9000 metrów. Początkujący nie mają tutaj czego szukać, a i doświadczonym narciarzom jazda może dać wyjątkowo mocno w kość.

Zakopane nie bez powodu cieszy się mianem zimowej stolicy Polski. Liczba, różnorodność oraz jakość tutejszych stoków narciarskich są znakiem firmowym miasta. Nieważne, czy ktoś wybiera się na narty po raz pierwszy, czy też zęby zjadł po wielokroć na alpejskich trasach. W Zakopanem z pewnością znajdzie taką stację, która zapewni mnóstwo radości i satysfakcji.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij